Po moich opisanych wcześniej jesiennych występach dyrygenckich przyszedł czas, by zająć się komponowaniem. Od grudnia 2025 r. do kwietnia 2026 r. muszę skończyć Koncert na skrzypce i orkiestrę smyczkową.
Kompozycja będzie mieć 3 części wykonywane attaca, z których druga będzie szeregiem wariacji.
Kiedyś Witold Lutosławski powiedział w wywiadzie dla Tadeusza Kaczyńskiego, że kompozytor powinien pisać muzykę taką, jaką sam chciałbym usłyszeć.
Jako dyrygent dyrygowałem wiele dzieł współczesnych – zarówno tych bardzo awangardowych (Penderecki, Serocki, Lutosławski, Bujarski, Baird), jak i bardziej „łagodnych” w brzmieniu (jak Adams, Reich czy Gubajdulina). Ale kiedy piszę, moje uszy, które chciałyby posłuchać w przyszłości tego koncertu, jakoś nie akceptują tych bardzo awangardowych brzmień i wyobraźnia wyraźnie kieruje mnie w kierunku takich fraz skrzypiec, które pokażą ich bardzo śpiewną naturę, ale i jak najefektowniej brzmiące elementy wirtuozowskie. Tak więc pracuję i sam jestem bardzo ciekaw, gdzie zaprowadzi mnie moja wyobraźnia muzyczna.